piątek, 2 czerwca 2017

Miłość, seks i histeryczki


Na Promenadzie w Helu stoi para. Chociaż w zasadzie słowo stoi, jest tutaj dobrane trochę na wyrost. Pan – ledwo stoi. Pani – ledwo siedzi. O dziwo, nie ma w nich jednak odpychającej maniery pijaków, a subtelny urok zakochanych nastolatków po dwóch radlerach. Cały czas się śmieją. Pan mówi do Pani, że ją kocha i żeby siedziała prosto, bo próbuje jej otrzepać skarpetki z piasku. Ona na to, że też go kocha.


Przechodzimy koło nich, a ci zagadują nas jak gdyby nigdy nic. Skąd jesteście. Co tu robicie. Bo oni są z Pruszcza Gdańskiego. Przyjeżdżają tu, mówią, zawsze gdy jest czas, przez cały rok. Mniej ludzi, szerokie plaże. Są razem już dwadzieścia lat. 

- Krysia, cholera, proszę, siedź prosto! 
Kocham Cię Marek, no kocham Cię! - Krysia celuje stopami w swoje obuwie. Jeden-zero dla butów.



Gadające łona


Znajoma zachodzi w ciążę. Ciąża ta do najłatwiejszych nie należy. Boi się, że straci własne dziecko. Trafia do szpitala. Pod tym szpitalem stoi grupka ludzi, którzy w układzie ciężarna kobieta dostrzegają tylko jeden element - i nie jest nim kobieta. Zygotarianie, jak się o nich mówi. Wrzeszczą i świecą jej pod oknem plakatami ze spreparowanymi zdjęciami rozwalonych płodów. Obok nich stoi radiowóz. W ich obronie? Nie ma już na to siły. Nie należy do osób najbardziej wylewnych. Ale tym razem przelewa swoje emocje na Facebooka. Pisze bardzo dużo. O prawdziwej miłości, wyczekanym i zaplanowanym potomstwie. O odpowiedzialności, niesprawiedliwości, braku wiedzy, dzieciach namówionych do trzymania tych niedorzecznych transparentów. Pisze o ludziach bez mózgu i bez serca – w tym metaforycznym znaczeniu. Chociaż nie tylko. O urządzonym pokoiku i zabawkach. Status lubi wiele osób. Trafia on do znajomego sprzed wielu lat, który ów status postanawia udostępnić.

Jej miłość, poświęcenie, odpowiedzialne podejście do rodzicielstwa i złożone emocje opatruje krótkim komentarzem: kolejna lewacka histeryczka. Jego status lubią dwie kobiety. Usuwam go ze znajomych i blokuje. Tamte dwie panie też – to taki substytut zapalenia papierosa na wkurwie. 

Przeczytałam Opowieść Podręcznej w 3,5 godziny. To antyutopia o reżimie, stworzonym przez chrześcijańskich ekstremistów. Kobiety nie mają tam żadnych praw, ani majątku. Są podzielone na bezpłodne żony popleczników państwowych, służące gosposie i „podręczne” - płodne kobiety, które trzeba nieustannie zapładniać, aby zapobiec ujemnemu przyrostowi naturalnemu. W dodatku są rozdzielane z ich prawdziwymi rodzinami. Bestseller doczekał się serialowej adaptacji, którą oglądam. Nie mogę pozbyć się wrażenia, jak absurdalnie blisko w moim odczuciu do jakiegoś wariantu podobnego scenariusza. Kolejna lewacka histeryczka. 

kadr z serialu Opowieść Podręcznej

Przeczytałam raport w jednej z ostatnich Polityk w 13 minut. Jest w nim napisane, że ponad 30% Polaków boi się islamskich ataków terrorystycznych i uchodźców. To najczęściej wskazywane lęki wśród grupy badanej. Podobno są to ludzie w różnym wieku. Podobno są to ludzie o różnych poglądach politycznych i religijnych. Z miast i ze wsi. Podobno mniej boją się o szczęście swoich bliskich.

Czego ja się boję? Boję się normalnych ludzi na ulicy, chodzących w patriotycznych bluzach. Boję się jeszcze kilku rzeczy. 

Na przykład...



Niewłaściwe


Domówka na drugim roku moich pierwszych studiów (no cóż). Wielu ludzi, pod jednym dachem, próbuje zagłuszyć rozmowy głośną muzyką, żeby chociaż przez chwilę nie zapadła ani zręczna, ani niezręczna cisza. I takie dwie dziewczyny. Jedna typowo męska, druga typowo kobieca. Jedna (ta męska) podchodzi do mnie. One zawsze do mnie podchodzą.

Ktoś puścił reggae, które nadało ton całej imprezie już do końca. Jakiś chłopak poszedł rzygać do umywalki, ktoś inny pomyślał, że chipsy dosypane do doniczki, to rewelacyjny pomysł. Ta druga (kobieca) podchodzi do nas i pyta o czym rozmawiamy. Wydawało się, że od dłużej chwili miała ochotę podejść. One zawsze do mnie podchodzą.

Poznaję ich historie. Okazuje się, że sporo je łączy.  Dowiaduje się o ciężarze wykluczenia, braku zrozumienia rodziny i środowiska. Dowiaduje się jak to jest być z kobietą przed kilka lat, ciągle się ukrywając. Tak mijają nam dwie godziny. Może dłużej? Mam wrażenie, że mają ochotę się rozpłakać.


Kto słucha reggae, ten... - podchodzi pijany gość. 

Zamknij się – mówimy niemal równo, nie dając mu dokończyć głupiego powiedzonka. 


Kilka lat później dowiaduję się, że pierwsza z nich wychodzi za mąż. Tak, za mężczyznę. A potem druga. Też za mężczyznę. I wtedy ja mam ochotę się rozpłakać.




W domach z betonu...


Opowiadam historię o Helu pewnej kobiecie. Słyszę w odpowiedzi: to obrzydliwe. Ale co jest obrzydliwe? No, że ona się tak upiła. Halo, a on niby nie? Wiesz, gorzej jest, gdy robi to kobieta. Mówi do mnie inna kobieta i naprawdę nie wiem co jej odpowiedzieć. 

Przypomniało mi się, jak kiedyś para znajomych umówiła się z nami na piwo. On wyglądał normalnie. Ona ubrała zakolanówki i welurowe uszy królika. To był zwykły pub. Ale cały czas gadali o pójściu do klubu ze stiptizem i wynajęciu następnie wspólnego pokoju. Obrazili się, gdy po kilku głębszych nie chcieliśmy się zgodzić na propozycję „kwadratu” w ich towarzystwie. Znajomość się urwała.

Przypomniało mi się jak koleżanka opowiadała, że według niej najuczciwszą formą funkcjonowania stosunków damsko-męskich jest prostytucja. Nie zgadzałam się z nią, ale rozumiałam ten tok myślenia. Że niby, gdyby się tak zastanowić, zawsze chodzi o pieniądze i o seks. Ona uważała, że gdy jest to skomercjalizowane, przynajmniej obie strony są fair.

Znam faceta, który wszystkim się chwali, że ma nową kobietę co sobotę. Moja koleżanka poszła z nim niedawno do łóżka. Powiedział jej, żeby się z niego nie śmiała, bo jest jego drugą.

Dziewczyna z poważnymi zaburzeniami, prowadząca Plastusiowy Pamiętnik, pisze innej dziewczynie, że to, że poszła pić alkohol na tory, to już wystarczający powód, by domniemywać jej winę w gwałcie, który tamże miał miejsce. 

Zabawne wprowadzanie elementów filozofii pauloceohlańskiej do swojego życia: kumpel udostępniał, w dniu swoich urodzin pokój, celem odbycia stosunku seksualnego, podczas gdy ktoś pilnował czasu – jedenaście minut.

Kręcę głową. Halina (mówię do mojej rozmówczyni) - w tych pijanych ludziach na Helu, była autentyczność. Czysta, szczera, ogromna miłość. Zapewne większa, niż w wielu trzeźwych nieszczęśliwych parach. W tym nie było nic obrzydliwego. To była jedna z najpiękniejszych par jakie widziałam w życiu. Oni byli zaklęci, zaczarowani, z innego świata. To byli współcześni i szczęśliwi Romeo i Julia. Tarzan i Jane. Alladyn i Jasmina. Simba i Nala. Piękna i Bestia. Batman i Robin. A Twój komentarz zabiera im tę magię. 



...nie ma wolnej miłości


Codziennie dzieje się wiele rzeczy, które utrudniają trwanie szczęścia. Często nie na własne życzenie. Niektóre z nich są absurdalne, podszyte spiskiem neuroprzekaźników, czy raczej ich brakiem. Lekarze mówią, że trzeba na to brać tabletki. Czerwona czy niebieska - Neo, ty już to masz za sobą, więc lepiej podpowiedz. Bo widzisz, ja przecież bym chciała pójść na Strażników Galaktyki 2. Chciałabym oglądać memy pijąc wino. Cholera, mógłby być nawet absynt, choć smakuje jak pasta do zębów z procentami. Panie doktorze, proszę dać mi tabletkę, która pogodzi mnie za zaparowanymi oknami w zimne dni, rozrzuconymi męskimi skarpetkami, wiśniówką pitą w parku. Która pozwoli poczuć to, co czuje się jeżdżąc nocną, szybko, po autostradzie przy Walking in the air. Która pozwoli krzyczeć znów pełną piersią, nad ranem, pod wiaduktem, przy wschodzącym słońcu pewne dwa ważne słowa. Która sprawi, że wstanie się jak feniks z popiołów. Jak Jezus z grobu. Panie doktorze proszę mi dać tabletkę, która sprawi, że wytrzymam w tym kraju. Albo, nie ograniczajmy się - na tej planecie.



* * *


- Przepraszam Pana – zagaduję starszego mężczyznę na promenadzie w Helu. - Przepraszam, ja... Chciałam o coś zapytać. Może to głupie wiem, ale... Proszę tylko odpowiedzieć: tak czy nie?


Pan przez chwilę mi się przygląda. Uśmiecha się nieznacznie, kręci głową i odpowiada:


- Proszę Pani, tak się nie podejmuje decyzji.


Cholera, ma pan rację.















Na tej stronie komentarze są obsługiwane przez wtyczkę Disqus, mogącą nie wyświetlać się poprawnie w wersji mobilnej strony. Jeśli chcesz dodać komentarz anonimowo, po wpisaniu jego treści, wystarczy wpisać swoje imię/nick, zaznaczyć pole "wolę pisać jako gość" i dodać dowolny adres e-mail (może być nieistniejący). 

Kliknij w którąś z ikon poniżej i obserwuj mnie w dogodny dla Ciebie sposób.









Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza