wtorek, 10 października 2017

Śmierdź wrogom obczyzny




Brunetka wieczorową porą. Chociaż nie do końca, bo nieco zrudziała. Wszechświat lubi wrzucać ją w miejsca akcji. Ustawiać wokół niej scenografię. Łączyć z dziwnymi ludźmi. Komplikować sytuację i rozdawać dziwne, krępujące rekwizyty. Tak było i tym razem.

A tą zrudziałą brunetką jestem ja we własnej osobie.

Stoję sobie na przystanku autobusowym. Godzina taka, że w zasadzie trudno orzec czy jest bardzo wcześnie, czy bardzo późno. Przy mnie kręci się jakieś dziesięć osób. Podróżni, imprezowicze, wracający z pracy albo właśnie do niej idący na te pierwsze, cholernie niehumanitarne zmiany skoro świt. 


I gdzieś obok słyszę: a wy jesteście z Ukrainy?

Adresatami tego pytania okazuje się być dwóch facetów o delikatnie bałkańskich rysach. Odpowiadają po angielsku, że nie rozumieją. Pan pytający angielskim językiem nie włada. Jakaś dziewczyna tłumaczy im zatem pytanie. Odpowiadają, że są z Serbii. 

Co nasz bohater komentuje: no to nie za dobrze, panowie, żeście trafili. Bo my tu takich jak wy nie lubimy. To jest porządny kraj. Tu nie wolno rozrabiać. Tu trzeba być dobrym. Rozumiecie? Dobrym. Nie rozrabiać. Nie zaczepiać. My katolicy. Ja jestem katolikiem!

Wypowiada to ostatnie zdanie znacznie głośniej niż pozostałe, energicznie gestykulując. Jego deklaracja odbija się echem od gmachu Dworca Głównego w Krakowie. Rozgląda się, jakby czekając na potwierdzenie swoich słów - gmach jednak jest w tym momencie wyjątkowo nierozmowny.

Jak i reszta ludzi stojących na przystanku. Zignorowawszy fakt, że Serbowie nie zrozumieli ani słowa, dodaje: przynajmniej nie jesteście z Ukrainy.

Idzie dalej. Podchodzi do mnie.

A ty jesteś z Ukrainy?

Ty chory pojebie - myślę sobie. Ktoś włożył ci do głowy rzeczy, które cię przerastają. Których się boisz i nie rozumiesz. A to dziwne, bo jesteś ode mnie pewnie 20 lat starszy oraz trzy razy większy wzdłuż i wszerz - nie powinieneś bać się niczego. Czy mam ci odpowiedzieć tak, jak mam ochotę czy jednak nie ryzykować? Bo widzisz, ja też się boję, ale boję się ciebie.  

Samozwańczy Mesjasz ulicy. Człowiek z misją. Człowiek z wizją. Człowiek z projekcją. Człowiek, który ma już tylko dwie rzeczy w swoim inwentarzu: obłęd i nienawiść.

Nie ryzykuję. Milczę. Patrzę mu się tylko prosto w jego małe oczka. Odpuszcza. Podchodzi do kobiety koło mnie. Tamta ma blond włosy i dwa warkocze.

O, ty na pewno jesteś z Ukrainy!

Ta również mu nie odpowiada.

Nie? A może ty jesteś z Ukrainy?

Podchodzi w końcu z pytaniem do trzeciej kobiety. Ona - metr pięćdziesiąt, chucherko z dredami. Odrywa wzrok od smartfona i bardzo powoli, bardzo spokojnie odpowiada mu:

Jestem kurwa z Mongolii i takich jak ty, pawianie, zjadamy na śniadanie jak nam ryżu zabraknie.

I tak znalazłam nową bohaterkę. Taką na dziary i nadruki chińskich koszulek. Październik 2017, "pamiętamy" i jej bystra, ładna głowa.



* * *


Mijam cię codziennie; człowieku na przystanku, człowieku z autobusu, człowieku z ulicy, człowieku z internetu. 

Chcę ci zadać bardzo dużo pytań. 

Jaką lubisz jajecznicę - ściętą czy lejącą? Góry czy morze? Czy twój ulubiony kolor, to niebieski? Słuchałeś kiedyś Maanamu na winylu? Pies czy kot? Całowałeś się kiedyś w strumieniach deszczu? Czy lubisz dźwięk burzy? Kirk czy Picard? Jaki stopień wysmażenia steku ci odpowiada? Czy śpiewasz będąc sam w domu? Co bardziej cię wzrusza - urocze niemowlę czy starszy pan, pijący kakao w kawiarni? Boisz się pająków? Dlaczego wybierasz pojedynczy bekon, skoro możesz wziąć podwójny? Widziałeś nowego Blade Runnera? Kim chciałeś zostać w dzieciństwie? Czy rozpłakałeś się kiedyś ze szczęścia?  

Nie interesuje mnie tylko jedna rzecz.

Nie interesuje mnie skąd jesteś.









Na tej stronie komentarze są obsługiwane przez wtyczkę Disqus, mogącą nie wyświetlać się poprawnie w wersji mobilnej strony. Jeśli chcesz dodać komentarz anonimowo, po wpisaniu jego treści, wystarczy wpisać swoje imię/nick, zaznaczyć pole "wolę pisać jako gość" i dodać dowolny adres e-mail (może być nieistniejący).   


Polub mnie na FACEBOOKU, aby codziennie czytać moje strumienie świadomości. 

Zaobserwuj na INSTAGRAMIE, aby zobaczyć moje cycki.

Wejdź na TWITTER bez powodu. Bo niby dlaczego nie?





Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza